Czasami dla zabawy uda się załodze
Pochwycić albatrosa, co śladem okrętu
Polatuje, bezwiednie towarzysząc w drodze,
Która wiedzie przez fale gorzkiego odmętu.
Ptaki dalekolotne, albatrosy białe,
Osaczone, niezdarne, zhańbione głęboko,
Opuszczają bezradnie swe skrzydła wspaniałe
I jak wiosła zbyt ciężkie po pokładzie wloką.
O jakiż jesteś marny, jaki szpetny z bliska,
Ty, niegdyś piękny w locie, wysoko, daleko!
Ktoś ci fajką w dziób stuka, ktoś dla pośmiewiska
Przedrzeźnia twe podrygi, skrzydlaty kaleko!
Poeta jest podobny księciu na obłoku,
Który brata się z burzą, a szydzi z łucznika;
Lecz spędzony na ziemię i szczuty co kroku -
Wiecznie się o swe skrzydła olbrzymie potyka.
Charles Baudelaire








--
"Przejaciela mam
Co pociesza mnie
Gdy o jego ramie
Opre sie
W nim nadzieje mam
Ulecial strach
On najblizej jest
Zawsze troszczy sie
Jezus...
--
What did I miss? I was out smoking crack with Satan.
-
My photography can be found here: [link]
--
we're creatures of the underworld. we can't afford to love.
--
It's not easy to be green. - Kermit the Frog
--
orang =indonesia asli..
* cekout my Deviantart Stocks *
* Join with us Indonesia ChatRoom *
Previous Page1234Next Page